Jak w rodzinnej tradycji oceniana jest postawa hetmana Franciszka Ksawerego Branickiego – targowiczanina i lojalisty – wobec Rosji z końca XVIII wieku.
Hetman Franciszek Ksawery Branicki, herbu Korczak, nasz przodek, jest postacią jednoznacznie ocenianą przez historię jako przykład zdrady narodowej. Postawę hetmana można określić z francuska „aventurier”, jako osiemnastowiecznego człowieka przygód. Był postacią barwną. Mało znanym epizodem z jego życia jest pojedynek z Giacomo Casanovą z Wenecji, który zdarzył się w Warszawie. Poszło o jakąś śpiewaczkę operową, która była kochanką obu albo o jej względy się starali. Pojedynki były już wtedy zakazane, a Franciszek Ksawery został ciężko ranny, leżąc, rzucił sakiewkę z pieniędzmi Casanovie, aby ten mógł uciec z miejsca pojedynku. Casanova forsą nie grzeszył i był takim trzpiotem europejskim, a hetman zachował się w sposób ludzki, bardzo honorowy.
Nie jestem historykiem, ale czasy wtedy były zupełnie inne, inaczej było definiowane w XVIII wieku chociażby pojęcie narodu. Ksawery Branicki wybrał polityczną współpracę z Rosją, gdyż wychodził z założenia (mylnego jak się później okazało), że wasalizacja Rzeczpospolitej przez Rosję jest jedyną szansą powstrzymania rozbiorów, których inicjatorami były Prusy. Skutki tej decyzji są znane. Trzeba pamiętać, że do Targowicy przystąpił także król Stanisław August Poniatowski czy Hugo Kołłątaj, część przedstawicieli tzw. obozu patriotycznego. Skutek jego zachowania odczuwały następne pokolenia Branickich i starały się zmazać grzech Targowicy zwielokrotnioną pracą na rzecz Polski.
Wilanów: rezydencje kro´lewskie w stolicy słyną z wyjątkowych ogrodów.
Jaka mogła być jego motywacja, gdy zdecydował się zostać wasalem carycy Katarzyny II?
Wielu historyków wskazywało, że wybór wtedy był jakby pomiędzy dżumą a cholerą. Dla hetmana bliższa była Rosja. Z racji powiązań rodzinnych częściej tam bywał. W rodzinie wspominało się, że stronnictwo patriotyczne, w tym ówcześni właściciele wilanowscy bracia Potoccy: Ignacy i Stanisław Kostka Potocki oraz inni twórcy Konstytucji 3 maja byli stronnikami Prus. Wydaje się, że ówczesna sytuacja była tak nabrzmiała politycznie, a proces upadku Rzeczypospolitej nieodwracalny, że i tak doszłoby do rozbiorów, tylko, że inicjatywa wyszłaby z innej strony.
Czy rodzina Branickich herbu Korczak do dzisiaj żyje w cieniu Targowicy, rosyjskiej kolaboracji?
W pewnym sensie tak. Targowica jest synonimem zdrady narodowej, pojęcie to weszło do publicystyki, niekiedy możemy usłyszeć, że w dzisiejszym Sejmie mamy do czynienia z Targowicą. Moja matka w czasach stalinowskich – jeszcze w szkole i potem w czasie studiów – gdy była mowa o Targowicy, starała się unikać tego tematu, wychodziła z lekcji, szukała pretekstu, aby nie odpowiadać na pytania, np. mówiła, że ją boli gardło. To był w pewnym sensie temat wstydliwy, a ona nosiła nazwisko Branicka.