Warszawa, rok 1932. Pałac Saski – monumentalna siedziba Sztabu Generalnego – nocą zdaje się jeszcze bardziej tajemniczy. W ciemnych korytarzach odbijają się echem kroki strażników, a w jednym z pokoi na pierwszym piętrze pali się światło. Cisza była przerywana jedynie odgłosem maszyn do pisania i szelestem kartek. Młodzi matematycy pochylali się nad stosami zapisków, diagramów i schematów. Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski – trzech ludzi wkraczających na ścieżkę, która odmieni losy świata. Wiedzieli, że to, nad czym pracują, nie jest zwykłą łamigłówką – to zadanie, które przerosło zarówno Francuzów, jak i Brytyjczyków.