Prezydent Emmanuel Macron podarował papieżowi pierwsze francuskie wydanie książki "O wiecznym pokoju" Immanueala Kanta z 1796 r., opatrzone pieczęcią lwowskiej Czytelni Akademickiej.
W toku dyskusji, jaką wywołał ten fakt, pojawiła się sugestia, że cenny tom mógł zostać zrabowany przez niemieckie władze okupacyjne w czasie II wojny światowej,
Czytaj więcej
Prezydent Francji Emmanuel Macron podarował papieżowi Franciszkowi książkę "O wiecznym pokoju" Immanuela Kanta, opatrzoną pieczątką Czytelni Akadem...
Agencja AFP dotarła do księgarza, który sprzedał ostemplowany egzemplarz.
Jest nim Patrick Hatchuel, który specjalizuje się w skupie i sprzedaży starych i rzadkich książek.
Hatchuel wyjaśnił, że wspomniana książka Kanta nie pochodzi z wojennej grabieży.
- Historia tego tomu pokazuje, że nie może on pochodzić z nazistowskiej grabieży. Nie mam co do tego wątpliwości, a będąc wyznania mojżeszowego jestem na to szczególnie wyczulony - mówił księgarz.
Sprzedawca wyjaśnił, że książka, wydana prawdopodobnie między 1850 a 1870 rokiem, pochodzi z biblioteki we Lwowie, a na rynek trafiła najprawdopodobniej przy okazji wyprzedaży.
Następnie około 1900 roku trafiła do Francji, w rękach znanego księgarza, specjalisty od ezoteryki, Luciena Bodina. Świadczy o tym wydrukowana etykieta.
Ostatni właściciel to prywatny kolekcjoner, który kupił książkę pół wieku temu. To właśnie syn owego kolekcjonera sprzedał ją Patrickowi Hatchuelowi
Księgarz wskazał, że sprzedał ją Pałacowi Elizejskiemu za cenę niższą niż cena katalogowa 2500 euro i wyjaśnił, że został przesłuchany przez polski rząd w celu określenia pochodzenia książki.
Według specjalistycznej strony internetowej poświęconej Lwowowi, konsultowanej przez AFP, „Czytelnia Akademicka” nie była częścią Uniwersytetu Lwowskiego, ale była liczącym się środowiskiem studentów i badaczy narodowości polskiej, założonym w 1867 r. i działającym do 1939 r.
Zdaniem wicedyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich Wojciecha Konończuka, który jest współautorem raportu "Zagrożone dziedzictwo. Polskie dobra kultury na Ukrainie i Białorusi", prezent dla papieża był "niezręcznością" francuskiej dyplomacji i dowodzi, jak niewiele Francja wie o historii Europy Wschodniej.
- Z pewnością, gdyby osoba odpowiedzialna za ten prezent wiedziała, jakie będą jego konsekwencje, poszukałaby innego egzemplarza - ocenił Konończuk w rozmowie z PAP.