Anna Tomczyk miała przy sobie broszkę i puderniczkę, a Stanisława Mordes - kolczyki i zegarek. Rzeczy te zostały im zabrane przez Niemców, gdy pod koniec powstania warszawskiego zostały wywiezione do obozów koncentracyjnych. Obie zostały umieszczone w KL Ravensbrück. Pod koniec wojny, dzięki staraniom hrabiego Folke Bernadotte, zostały uratowane z obozu i przewiezione do Szwecji. Następnie wróciły do Polski.
W Izbie Pamięci przy Cmentarzu Powstańców Warszawy bratanek Stanisławy Mordes, Jacek Mordes odebrał kolczyki i zegarek. - Choć zegarek to nie drogi szwajcar, a kolczyki pewnie też nie są kosztowne, to dla mnie mają ogromną wartość, bo należały do Stasi - powiedział Jacek Mordes. Dodał, że stryjenkę słabo pamięta, bo ostatni raz ją widział gdy miał cztery lata, potem umarła i nikt jakoś o niej nie wspominał.
Czytaj więcej
13 czerwca przed wejściem głównym do Muzeum Auschwitz - Birkenau zostanie otwarta wystawa #StolenMemory, przygotowana przez Arolsen Archives w Niem...
Broszka, puderniczka, zegar i kolczyki
Grażyna Malenka, otrzymała broszkę i puderniczkę po babci Annie Tomczyk. Nie kryła wzruszenia, nie była w stanie nic powiedzieć.
Ofiarom wywożonym do obozów koncentracyjnych zabierano wszystkie rzeczy osobiste: pierścionki, zegarki, torebki, biżuterię, listy, legitymacje, bilety. Pod koniec wojny Niemcy próbowali ukryć te depozyty w pubie w Lunden. Jednak alianci odkryli kryjówkę, odzyskali depozyty i przekazali je instytucjom, które miały odnaleźć prawowitych właściciel(i jeśli przeżyli wojnę) lub ich krewnych.
Skąd są depozyty więźniów obozów koncentracyjnych
W 1963 r. 4,7 tys. kopert z depozytami zostało przekazanych Międzynarodowej Służbie Poszukiwań, obecnie zajmuje się tym Arolsen Archives. W tym archiwum do dzisiaj znajduje się około sto kopert zawierających rzeczy osobiste osób wywiezionych z Warszawy podczas powstania. Stanowią one część zbioru 2 tys. depozytów z czasów II wojny światowej przechowywanych w Arolsen Archives, które czekają na zwrot. W grupie tej jest jeszcze 600 kopert opisanych polskimi nazwiskami.
Czytaj więcej
Przed wejściem głównym do Muzeum Auschwitz-Birkenau została otwarta wystawa #StolenMemory, przygotowana przez Arolsen Archives w Niemczech.
- Rzeczy te zostały odebrane ofiarom i należy je zwrócić. Ponieważ nie ma już wśród nas właścicieli tych rzeczy, zwracamy je krewnym, których poszukujemy w ramach kampanii - tłumaczy dyrektor Arolsen Archives Floriane Azoulay.
- Wraz z zachowanymi depozytami odnalezionym rodzinom ofiar przekazywane są dokumenty dotyczące ich bliskich. W wielu przypadkach mogą one być wykorzystane do dokładnego odtworzenia losów właścicieli depozytów. Odnalezione rodziny często dowiadują się z dokumentów, co stało się z ich bliskimi. Staramy się więc nie tylko zwracać ostatnie pamiątki, ale także wspólnie z bliskimi rekonstruować losy ofiar i przywracać pamięć o nich - dodaje Anna Meier-Osiński, inicjatorka kampanii „Powstanie Warszawskie. Nieznane historie”.
Poszukujemy bliskich Ignacego Pieńka
Ignacy Pieniek został zatrzymany 30 sierpnia 1944 r. i wywieziony do KL Neuengamme (tam otrzymał numer 58923). Zmarł 6 grudnia 1944 r. w podobozie Hamburg – Hammerbrook i został pochowany na cmentarzu Ohlsdorf.
Na oryginalnej kopercie, w której od 80 lat przechowywany jego depozyt, widnieje podpis: Pieniek Ignacy oraz jest widoczny inny numer więźniarski 95838. Zgodnie z ustaleniami pracowników archiwum numer więźnia 58923 został przydzielony w KL Neuengamme więźniowi, który trafił do obozu 16 października 1944 r. Natomiast, przyjmując, że ten drugi numer pochodzi z KL Sachsenhausen, to został on tam wydany 4 września 1944 r.
W zachowanym do dzisiaj depozycie zachował się zegarek oraz sygnet z wygrawerowaną datą „20-X-42”. Archiwum poszukuje bliskich Ignacego Pieńka.
Ci mogą pisać e-mail na adres: ewelina.karpinska-morek@arolsen-archives.org