„Wyzwalani”. Poruszająca opowieść o tym, jak byli wyzwalani Ślązacy

Amator Jan Płonka, bez żadnych dotacji państwowych zrobił film fabularny o tym, w jaki sposób Armia Czerwona w 1945 r. wyzwalała Ślązaków. Oglądają go tłumy w kameralnych kinach na Śląsku.

Publikacja: 10.03.2023 03:00

„Wyzwalani”. Poruszająca opowieść o tym, jak byli wyzwalani Ślązacy

Foto: mat.pras.

– Ten film opowiada prawdziwe historie, które w większości usłyszałem od bliskich – mówi Jan Płonka ze Zdzieszowic, scenarzysta, reżyser, realizator i pomysłodawca filmu fabularnego „Wyzwalani”. Fragmenty filmu zostały zainspirowane zasłyszanymi przez niego opowieściami od świadków wydarzeń z 1944 i 1945 r.

Na pokazach odbywających się w domach kultury i niewielkich kinach na Śląsku są tłumy. Fabularny obraz trwa 100 minut. Nakręcony został z udziałem 95 aktorów i statystów, z których nikt nie jest zawodowym aktorem, i którym nikt nie płacił.

– Budżet filmu wynosił zero złotych – mówi nam Jan Płonka, ale dodaje, że np. na budowę niektórych rekwizytów, np. amerykańskiego samolotu B24 i działa przeciwlotniczego Flak 44, wydał z własnej kieszeni kilka tysięcy złotych.

Foto: mat.pras.

Sceny kręcono w scenografiach sprzed 80 lat, z autentycznymi strojami. Znalazły się w nim ujęcia nakręcone w USA w amerykańskim bombowcu. Reżyser zagrał w nim pilota.

Jan Płonka pochodzi ze Zdzieszowic, jest przedsiębiorcą i podróżnikiem. W latach 90. kupił od kopalni piasku teren w Januszkowicach, wokół powyrobiskowego zbiornika wodnego i zrobił z Jeziora Srebrnego ośrodek wypoczynkowy. W 2021 razem z Pawłem Urzędowskim na skuterach wodnych pokonali żeglowny odcinek Odry.

„Wyzwalani” to opowieść o tym, co spotkało mieszkańców Zdzieszowic i innych śląskich miejscowości z rąk wyzwolicieli z czerwonymi gwiazdami na czapkach. Pokazuje też wojnę o syntetyczną benzynę, gdy amerykańskie bombowce przeorały bombami okolice fabryk w Kędzierzynie-Koźlu, w Blachowni i w Zdzieszowicach. – Nalotów było 16, zginęło około tysiąca osób, pracownicy fabryk i ludność cywilna. Zrzucono ok. 40 tys. bomb. Po dwóch miesiącach od ostatniego bombardowania na Śląsk weszła Armia Czerwona, która na linii rzeki „Odra” bazowała prawie dwa miesiące. Film oparty jest na prawdziwych historiach mieszkańców Zdzieszowic i okolic – opisuje Płonka.

Foto: mat.pras.

Dla Ślązaków to był czas zbiorowej tragedii, o której milczano przez cały okres PRL. – Jak chociażby o wywózce na tereny Rosji 46 tysięcy mężczyzn, z których tylko co trzeci powrócił – dodaje reżyser. Film cieszy się popularnością, bo opowiada historie, o których Ślązacy słyszeli tylko w domach, które były przekazywane przez starsze pokolenie, a nie w szkołach.

„Po wkroczeniu Armii Czerwonej w styczniu 1945 r. na polską część Górnego Śląska rozpętało się piekło” – napisał w „Biuletynie IPN” Bogusław Tracz. „Żołnierze mordowali masowo ludność cywilną – głównie kobiety, dzieci i starców. Gwałcili dziewczęta, sieroty z domów dziecka oraz zakonnice. Nie było komu ich chronić, bowiem na ziemiach wcielonych w 1939 r. do III Rzeszy mężczyźni zmuszeni zostali do służby w Wehrmachcie” – dodaje historyk.

Nie oszczędzono nawet robotniczych przedmieść. „W Gliwicach-Sośnicy zgładzono pensjonariuszy domu starców, a budynek z jego mieszkańcami podpalono. W Miechowicach, obecnej dzielnicy Bytomia, od 25 do 28 stycznia czerwonoarmiści wymordowali prawie 380 osób” – przypomina Tracz. Z rąk czerwonoarmistów śmierć poniosło od stycznia do maja 1945 r. 39 księży katolickich i jeden pastor ewangelicki.

Film nie ma profesjonalnej dystrybucji, najbliższe pokazy odbędą się m.in. w Zdzieszowicach, Walce, Leśnicy.

– Pokazuję go tam, gdzie jestem zapraszany – mówi „Rz” jego twórca.

– Ten film opowiada prawdziwe historie, które w większości usłyszałem od bliskich – mówi Jan Płonka ze Zdzieszowic, scenarzysta, reżyser, realizator i pomysłodawca filmu fabularnego „Wyzwalani”. Fragmenty filmu zostały zainspirowane zasłyszanymi przez niego opowieściami od świadków wydarzeń z 1944 i 1945 r.

Na pokazach odbywających się w domach kultury i niewielkich kinach na Śląsku są tłumy. Fabularny obraz trwa 100 minut. Nakręcony został z udziałem 95 aktorów i statystów, z których nikt nie jest zawodowym aktorem, i którym nikt nie płacił.

Pozostało 83% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia
Zegarki, broszki, obrączki. Niemcy zwracają wyjątkowe depozyty
Historia
Marek Aureliusz, niedoszły król Polski
Historia
Historia fotografii. Jak powstało słynne zdjęcie z wojny w Wietnamie?
Historia
Żaglowce nie znikają. Wyjątkowa wystawa w Gdańsku
Akcje Specjalne
Naszym celem jest osiągnięcie 9 GW mocy OZE do 2030 roku
Historia
Jak trener i konserwator mebli przekonali świat o odkryciu pisma
Historia
Autorka sagi „Lilie królowej”: W tym biznesie w średniowieczu rządziły kobiety