Ja też miałem duże luki wiedzy w tej dziedzinie, mimo że wychowałem się w domu, w którym piłka nożna była zawsze obecna. Na szczęście, na kolegiach redakcyjnych „Rzeczpospolitej” miałem zaszczyt siedzieć obok dwóch legend polskiego dziennikarstwa sportowego, moich ulubionych kolegów: Mirosława Żukowskiego oraz Stefana Szczepłka. Obaj są wielkimi autorytetami w dziedzinie historii sportu, ale w przypadku futbolu nie ma większego znawcy od Stefana Szczepłka. I jeżeli w ogóle ośmieliłem się zająć w tym artykule tą tematyką, to tylko dlatego, że z ogromnym zainteresowaniem po raz kolejny przeczytałem świetnie napisaną „Moją historię futbolu” Stefana Szczepłka. Jeżeli jesteście Państwo przynajmniej umiarkowanymi sympatykami piłki nożnej, którzy od wczoraj zaczęli śledzić mundialowe emocje, to tę lekturę gorąco polecam jako obowiązkową tego lata.