Na rowerach śladem polskiej armii

Ponad 15 tys. kilometrów, szlakiem polskiej armii, zamierzają przemierzyć śmiałkowie na rowerach w ramach wyprawy „Jednośladami Andersa”, która w ten weekend wyrusza z kazachskiej Astany.

Publikacja: 11.11.2022 16:00

Uczestnicy rowerowej wyprawy dookoła świata na przełomie 2017 i 2018 r. dotarli do Mongolii. Na zdję

Uczestnicy rowerowej wyprawy dookoła świata na przełomie 2017 i 2018 r. dotarli do Mongolii. Na zdjęciu widok na Czujski Szczyt

Foto: materiały organizatora

W projekcie weźmie udział prawie 90 osób, które w 14. etapach pokonają trasę z Kazachstanu do Monte Cassino. Tą samą, którą 80 lat temu przemierzali polscy żołnierze i uchodźcy z ZSRR. - Planowaliśmy wyruszyć z rosyjskiego Buzułuku, gdzie formowała się armia Andersa, ale na przeszkodzie stanęła wojna w Ukrainie – mówi Zbigniew Popowski, podharcmistrz i koordynator projektu, którego inicjatorami są polscy harcerze z ZHP, a patronem „Rzeczpospolita”.

Każdy z etapów będą przemierzać sześcioosobowe zespoły. Nie wszyscy z nich są harcerzami. - Zachęcaliśmy do udziału wszystkich, z różnych środowisk. Zresztą chętnych było więcej niż miejsc – podkreśla Popowski. - Nikt wcześniej nie przemierzył ponownie tego szlaku – podkreśla.

Na trasie uczestnicy będą szukać pamiątek po polskiej armii. Planowane są spotkania z Polonią. Kazachska bierze nawet aktywny udział we wspieraniu podróżników. - Oprócz części wyczynowej, przyświeca nam wzmacnianie tożsamości narodowej – mówi Popowski.

Na podbój świata

Nie jest to pierwszy rowerowy projekt organizowany przez zespół przygotowujący wyprawę „Jednośladami Andersa”. W 2015 r. miało miejsce Rowerow Jamboree, którego uczestnicy przebyli prawie 12,3 tys. kilometrów z Polski do Japonii, gdzie odbywał się międzynarodowy zlot skautów z całego świata. 56 osób podzielonych na 9 zespołów etapowych przebyło wówczas trasę z Warszawy przez Turcję, Iran, byłe republiki radzieckie, Chiny do japońskiego Yamaguchi.

Jeszcze większym wyzwaniem była wyprawa, która wyruszyła pod koniec maja 2017 r. z Gdańska. Cel – rowerowa podróż dookoła świata. Projekt trwał 2,5 roku, pedałowało w nim 167 osób, a jego kulminacja nastąpiła po 37 etapach w grudniu 2019 r. Jednym z największych wyzwań były zmieniające się, diametralnie różne warunki pogodowe. - Uczestnicy opowiadali, że gdy pokonywali trasę z Rosji do Mongolii temperatura sięgała minus 50 stopni. W pewnym momencie dołączył samotny pies, który biegł z nimi aż do mongolskiej granicy. Niestety pogranicznicy go nie wpuścili – opowiada Zbigniew Popowski.

Tym razem wyzwaniem będzie już pierwszy etap z kazachskiej Astany do uzbeckiego Taszkientu, gdzie uczestnicy wjadą w góry Pamir, by później przemierzać je aż do nizinnej Chiwy. Niestety nie udało się uzyskać zgody turkmeńskich władz na przejazd i podróż stamtąd do Teheranu okazała się niemożliwa.

Błogosławieństwo z Anglii

Honorowym patronem projektu został prof. Norman Davies. Angielski historyk, od lat specjalizujący się w historii Polski, jest autorem książki „Szlak nadziei” (Rosikon Press, 2015). Bogato ilustrowany tom zawiera szczegółowy opis brawurowego projektu Władysława Andersa, za którym z ZSRR ruszyło ponad 120 tys. osób – nie tylko żołnierzy. Z gułagów, więzień, zesłań, ruszyły wraz z armią całe rodziny. Davies wybrał się do kilkunastu miejsc, związanych z tym wydarzeniem.

- W Teheranie spotkałem się z ambasadorami Polski i Rosji. Rozmawialiśmy m.in. w pamiątkowej sali po teherańskiej konferencji pokojowej z 1943 r. Usiedliśmy w tych słynnych krzesłach. Ja na miejscu Churchilla, ambasador Rosji na krześle Stalina, a Polski na tym, na którym siedział kiedyś Roosevelt – wspominał w nagraniu wideo z przesłaniem dla uczestników wyprawy, nagranym w jego domu w Oxfordzie.

Teheran jest jednym z obowiązkowym punktów rowerowego wyzwania. Stamtąd kolejna sztafeta uczestników pojedzie do Kermenszach. „Wyjazd z Teheranu. Habanija. Kermenszach,

Hamadan — postoje, noclegi. Groźne, nagie niebotyczne góry, karkołomne serpentyny tuż nad przepaścią — lepiej nie patrzeć w doł, gdzie leżą rozbite auta. (…) Tędy szedł z wojskiem Aleksander Wielki. Marsz swoj upamiętnił na wielkiej tablicy, ktorą wyryć kazał wysoko na skale tuż przy drodze. (…) Dojeżdżamy do Khanekinu. W Khanekinie szaleje hamsin. Zrywa namioty. (…) W miasteczku soczyste grejpfruty. Rano w bucie można znaleźć skorpiona lub rownie niebezpieczną stonogę. A z kolorem namiotu zlewa się ogromny włochaty pająk „czarna widowa“ - wspominała ten fragment podróży jej uczestniczka Julia Kwiatkowska w wydanej w 1967 w Londynie książce „Ochotniczki”.

Najdłuższym etapem współczesnej podróży śladami korpusu Andersa będzie ten w Jordanii. Trasa do Ammanu liczy aż 1800 km. A kulminacją podróży ma być wjazd na Monte Cassino, zaplanowany na 18 maja 2023 r. - w 89. rocznicę zdobycia przez polskie wojska zaciekle bronionej przez Niemców twierdzy.

To koniec symboliczny, ale nie ostateczny wyprawy. Po dotarciu do Mediolanu ruszą dwie rowerowe sztafety – jedna do Edynburga, a druga do Gdańska. To do Szkocji trafiła większość żołnierzy 2. Korpusu. Wyprawa zakończy się w dwóch miejscach w lipcu 2023 r.

Partnerami projektu, dostarczającymi niezbędny sprzęt są m.in. Crosso, Pajak, Marabut, CST, Sony, ElVelo i Medyk Rescue Team.

Historia Polski
Wojna polsko-krzyżacka. Jak Kopernik hakownice dla Olsztyna zdobywał
Historia Polski
Polska Akademia Nauk i jej skomplikowane dzieje
Historia Polski
Paweł Łepkowski: Pamiętamy o niemieckim ludobójstwie!
Historia Polski
Znaleziono ofiary szwadronu śmierci
Akcje Specjalne
Dekarbonizacja gospodarki bez wodoru będzie bardzo trudna
Historia Polski
Wyklęci, którzy zdradzili resort. Milicjanci i ubecy w powojennej partyzantce
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży