Zatonięcie „Jana Heweliusza” opisywane jest jako największa tragedia w powojennej historii polskiej żeglugi. „Jan Heweliusz” powstał z myślą o transporcie wagonów kolejowych oraz ciężarówek. Kursował między Polską a Szwecją, na trasie Świnoujście–Ystad. Należał do firmy EuroAfrica – polskiej firmy utworzonej na początku lat 90. w ramach restrukturyzacji Polskich Linii Oceanicznych (PLO).
Został zwodowany 29 stycznia 1977 r. i cechował się dużą awaryjnością. Kilka dni przed katastrofą, podczas podchodzenia do nabrzeża w Ystad uderzył o betonowe nabrzeże. 13 stycznia 1993 r., przed wyjściem w feralny rejs, na promie do ostatniej chwili trwało naprawianie skutków tego wypadku. „Jan Heweliusz” wyruszył z portu przed północą, mimo trudnej pogody i ze znaczącym opóźnieniem. W trakcie rejsu sztorm szalejący na Bałtyku zaczął przybierać na sile. Prom zaczął mieć problemy ze statecznością. Około godziny 4 nad ranem mocno przechylił się na lewą burtę. Kapitan Andrzej Ułasiewicz wydał nakaz opuszczenia statku o 4.34. Sam pozostał na mostku. Niecałą godzinę później prom zatonął.
Czytaj więcej
Nigdy nie myślałem o sobie, że będę leczył różne polskie rany, tak po prostu wyszło, że trafiają...
Tragiczny bilans ofiar katastrofy promu „Jan Heweliusz”
Bilans katastrofy był tragiczny. Ocalało z niej jedynie dziewięciu członków załogi. Jako ostateczną liczbę ofiar do niedawna podawano 55 osób (20 członków załogi i 35 pasażerów, w dużej części byli to kierowcy ciężarówek przewożonych na Heweliuszu). Jednak w najnowszych informacjach mowa jest o 56 osobach. Korekta to efekt książki Adama Zadwornego „Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku”. Jak podawał rok temu portal Trójmiasto.pl, w wyniku ujawnionych przez Zadwornego faktów w nekrologach zamawianych w prasie przez armatora po raz pierwszy dopisano 56. osobę – Silvię Eichert, 17-letnią córkę jednego z austriackich kierowców. Oprócz Polaków wśród ofiar katastrofy znajdowali się obywatele Austrii, Szwecji, Węgier, Czech i Norwegii.
Kto odpowiada za tragedię promu „Jan Heweliusz”?
Przyczyny katastrofy były przedmiotem wieloletnich badań, analiz i sporów (choć początkowo jako głównych winowajców wskazywano szalejący na Bałtyku sztorm i błędne decyzje kapitana). Kolejne śledztwa wykazywały, że do tragedii doprowadziła kombinacja wielu czynników. Wśród nich wymieniano m.in. sztorm, wady konstrukcyjne jednostki, niewłaściwe zabezpieczenie przewożonego ładunku, przeciążenie promu, a także jego podatność na przechyły przy silnym wietrze, błędne decyzje kapitana. Od początku emocje budziła kwestia odpowiedzialności armatora za stan techniczny „Jana Heweliusza”. W 2001 r. wdowy po członkach załogi skierowały sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. W decyzji z 2005 r. Trybunał uznał, że Izby Morskie w Szczecinie i Gdyni nie rozpatrzyły sprawy zatonięcia promu w sposób bezstronny.