Ścigania sprawców tej akcji, potraktowania jej jako zbrodni przeciw ludzkości oraz zbrodni komunistycznej chcieli prezes Związku Ukraińców w Polsce, przewodniczący Prezydium Zjednoczenia Łemków i jeden z ukraińskich przesiedlonych, którzy złożyli zawiadomienia o przestępstwie.
Pion śledczy IPN w Rzeszowie w wydanym komunikacie odrzucił ich zarzuty. „Z ustaleń śledztwa wynika, że ewakuacja osób o narodowości ukraińskiej, łemkowskiej i polskiej miała charakter prewencyjny i ochronny, a nie represyjny. Została przeprowadzona w konsekwencji masowych mordów dokonywanych na miejscowej ludności przez oddziały Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA)” – twierdzi prokurator Artur Grabowski z Rzeszowa.
Czytaj więcej
Obchodzimy właśnie rocznicę rzezi wołyńskiej. Protokół rozbieżności, które zatruwają relacje polsko-ukraińskie, ciągle jest długi. I nie chodzi tyl...
Z ustaleń śledztwa wynika, że celem „przesiedleń nie było prześladowanie jakiejkolwiek grupy narodowościowej, a tym bardziej jej wyniszczenie”. „Śledztwo nie wykazało także, by podejmując uchwałę o akcji przesiedleńczej, przekroczono uprawnienia lub nadużywano obowiązków ani działano na szkodę pożytku publicznego lub prywatnego” – uważa śledczy.
Przyczyny decyzji o akcji „Wisła”
IPN przypomina, że decyzja o akcji „Wisła” dotyczyła operacji wojskowej zmierzającej do zwalczenia jednostek OUN-UPA. I zdaniem śledczych miała na celu zapewnienie bezpieczeństwa obywateli.
„Aby ich chronić, a jednocześnie odciąć UPA od zaopatrzenia i wsparcia wywiadowczego ze strony współpracujących z nią mieszkańców, ewakuowano ludność z terenów, na których miały zostać przeprowadzone zmasowane działania wojskowe. Przy przesiedleniach nie stosowano kryterium narodowościowego. Poza ludnością ukraińską około 20 proc. przesiedlonych stanowili Polacy, a ponadto także Łemkowie” – dodał IPN.
Humanitarna ewakuacja Ukraińców?
Zdaniem prokuratury ewakuacja „odbywała się w sposób humanitarny”, a przesiedlani zabierali ze sobą większość ruchomego dobytku i zwierzęta. W transporcie pomagało wojsko. Zapewniano im posiłki, leki i pomoc lekarską. Warunki życia w nowym miejscu osiedlenia były lepsze niż w miejscach, które opuścili. Nowo zajmowane gospodarstwa i domy przekazano im na własność.
Czytaj więcej
Pod rozebranym pomnikiem poświęconym UPA w Hruszowicach nie odnaleziono szczątków członków tej formacji. To oznacza, że nie może powstać tam kwater...
„Ewakuowana ludność ukraińska, polska i mieszana była traktowana na tych samych zasadach. Nikogo nie dyskryminowano z powodu narodowości czy religii ani nie zmuszano do porzucenia własnej kultury, języka i tradycji” – uważa IPN.
Akcja „Wisła” odpowiedzią na terror UPA
Historycy Instytutu podają, że w latach 1942-1947 „jednostki OUN-UPA, wzmacniane wiejskimi bojówkami ukraińskimi, pozbawiły życia nawet 130 tysięcy głównie polskich mieszkańców Wołynia, Małopolski Wschodniej, Podkarpacia i Lubelszczyzny”. W atakach na pododdziały Wojska Polskiego i posterunki Milicji Obywatelskiej zginęło 1041 żołnierzy i 467 milicjantów.
Przesłuchani w śledztwie ukraińscy świadkowie zeznali, że żyli w ciągłym strachu, że do wioski przyjdą członkowie „band UPA”.
Zagrożenie ze strony UPA doprowadziło do masowej ucieczki mieszkańców i szukania schronienia w miejscowościach, w których stacjonowało wojsko. Według szacunków historyków do opuszczenia swoich gospodarstw zostało zmuszonych ponad 50 tysięcy Polaków, Ukraińców i Łemków. Niektórzy, jak mieszkańcy Birczy na Podkarpaciu, sami występowali do władz o ewakuację.
– Podjęta w tych okolicznościach decyzja o akcji „Wisła” miała na celu zapewnienie bezpieczeństwa miejscowej ludności. Przesłuchani w śledztwie świadkowie przyznawali, że wprawdzie towarzyszące akcji przesiedlenie było przymusem, ale sami chcieli „przeprowadzki”, aby „zacząć żyć spokojnie”. Zeznawali, że woleli opuścić domy niż zginąć, bo na rodzinnej ziemi „nie dało się żyć normalnie” – uzasadnia prokurator IPN.
Ukraińcy deportowani na tzw. Ziemie Odzyskane
Ze zgromadzonych w śledztwie dokumentów – rozkazów, wytycznych i instrukcji dla żołnierzy oraz pracowników Państwowego Urzędu Repatriacyjnego – wynika, że przywiązywano szczególną wagę, aby „przesiedlani jako obywatele państwa polskiego byli traktowani humanitarnie, bez względu na ich narodowość” – zaznacza IPN. Według instrukcji w czasie podróży do nowego miejsca osiedlenia ewakuowani mieli otrzymywać trzy posiłki dziennie, zwierzętom zaś zapewniano paszę. Na potrzeby przesiedleńców przeznaczono leki i środki opatrunkowe z zapasów wojskowych. Ciężko chorych i rodzące kobiety transportowano do szpitali. Dowódcy jednostek Wojska Polskiego dostali także rozkaz, aby natychmiast zawiadamiać prokuraturę o przypadkach kradzieży mienia ewakuowanej ludności lub innych nadużyciach „ubliżających honorowi żołnierza polskiego”.
Czytaj więcej
W okolicach Chojnic na Pomorzu znaleziono masowy grób Polaków zamordowanych przez Niemców jesienią 1939 r. Zwłoki odkryli pracownicy Instytutu Pami...
Ewakuowanych osiedlano na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Przyjęto zasadę, że za pozostawione budynki i grunty przesiedleńcom przysługują gospodarstwa o takiej samej powierzchni. Były im początkowo przekazywane w użytkowanie, a w latach 1949-1958 wydano akty nadania ich na własność.
„Wysiedlani z drewnianych, najczęściej krytych strzechą domów otrzymali domy murowane, w części wyposażone w wodociągi i energię elektryczną. Były im wskazywane albo wybierali je sami, zamieniając także później na lepsze” – uzasadnia IPN.