Mężczyzna miał przy sobie strzelbę, broń krótką oraz kilka noży. Przebiegł przez bramki do wykrywania metalu i ruszył w stronę sali, gdzie odbywała się kolacja. Funkcjonariusze Secret Service unieszkodliwili go, zanim zdołał dotrzeć do sali balowej. Jeden z agentów został trafiony pociskiem z bardzo bliskiej odległości, ale uratowała go kamizelka kuloodporna. Trump powiedział później, że rozmawiał z rannym funkcjonariuszem i że jest on „w bardzo dobrym stanie".
Strzelanina na bankiecie w Waszyngtonie. Co wiadomo o napastniku
Zatrzymanym jest Cole Tomas Allen, 31-letni mieszkaniec Torrance w Kalifornii. Mężczyzna został przewieziony na obserwację do miejscowego szpitala. Jak poinformował Trump, FBI i Secret Service realizują nakazy przeszukania pod adresem w Kalifornii, powiązanym z podejrzanym. Prokurator Jeanine Pirro zapowiedziała zarzuty z dwóch artykułów: użycia broni palnej podczas przestępstwa z użyciem przemocy oraz napaści na funkcjonariuszy federalnych z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Pierwsze posiedzenie sądu odbędzie się w poniedziałek. Motyw ataku pozostaje nieznany.
Strzelanina w Waszyngtonie. Donald Trump ewakuowany z hotelu Hilton
Przed hotelem pojawili się żołnierze Gwardii Narodowej i dodatkowe służby. W zamieszaniu ewakuowano wszystkie osoby objęte ochroną Secret Service – prezydenta, wiceprezydenta J.D. Vance'a, sekretarza obrony Pete'a Hegsetha, sekretarza stanu Marco Rubio oraz sekretarza zdrowia Roberta F. Kennedy'ego Jr. Pozostałych uczestników na pewien czas zatrzymano w środku.
Moment ewakuacji Donalda Trumpa
Strzelanina na kolacji z Trumpem. Na miejscu polscy dyplomaci i dziennikarze
Szef MSZ Radosław Sikorski poinformował, że żadnemu z przedstawicieli polskiej dyplomacji oraz mediów nic się nie stało. „Minister Bogdan Klich, nasi dyplomaci oraz polscy dziennikarze, którzy brali udział w gali Korespondentów Białego Domu w hotelu Hilton, gdzie miała miejsce strzelanina, wszyscy cali i zdrowi.” - napisał na X.
Krótko po incydencie Trump napisał na Truth Social, że napastnik został zatrzymany i że rekomenduje kontynuację wieczoru, ale zastosuje się do decyzji służb. W kolejnym wpisie poinformował, że organy ścigania poprosiły go i pierwszą damę o opuszczenie hotelu.
Godzinę później prezydent wystąpił przed kamerami w Białym Domu. Określił napastnika jako „bardzo chorego człowieka". Dodał, że Melania Trump była „dość mocno wstrząśnięta” tym, co się stało, a sam zaznaczył, że w takich sytuacjach „zawsze jest szok”. Zapytany o zagrożenie dla swojego życia, odpowiedział krótko: „To niebezpieczny zawód”.
Przyznał też, że żadna ochrona nie daje pełnej gwarancji bezpieczeństwa. – Nieważne, ilu masz ludzi i jak są dobrzy. Jeśli ktoś ma świra, to zrobi kłopot – mówił. Na swoim koncie w serwisie Truth Social napisał: „Cóż to był za wieczór w Waszyngtonie. Secret Service i organy ścigania wykonały fantastyczną pracę. Działali błyskawicznie i z wielką odwagą”.
Strzały podczas kolacji z dziennikarzami. Donald Trump ewakuowany
Burmistrz Dystryktu Kolumbii Muriel Bowser oświadczyła na osobnej konferencji prasowej, że nie ma podstaw, by sądzić, iż w sprawę zamieszane były inne osoby, i że obecnie nie istnieje zagrożenie dla mieszkańców stolicy. Trump opublikował w mediach społecznościowych nagranie z monitoringu pokazujące mężczyznę biegnącego za barierki ochronne oraz zdjęcia podejrzanego leżącego w kajdankach na podłodze hotelu.
W kolacji w Washington Hilton brali udział polscy korespondenci w USA – Marcin Antosiewicz z TVP, Marcin Wrona z TVN24 i Marek Wałkuski z Polskiego Radia. Nic im się nie stało. Przewodnicząca Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu Weijia Jiang zapowiedziała, że kolacja zostanie zorganizowana ponownie w ciągu 30 dni.
- Schowaliśmy się pod stołami, było słychać strzały. Wyprowadzają w tej chwili wszystkich VIP-ów. Ochrona pokazuje, żebyśmy zostali na miejscu – relacjonował w mediach społecznościowych Antosiewicz.
Bogdan Klich: Czułem się jak w Afganistanie
– Gdy rozległy się strzały, natychmiast w kierunku sceny ruszyli agenci Secret Service. Wszyscy schowaliśmy się pod stoliki. Gdy podniosłem głowę i spojrzałem na główną scenę, gdzie siedział wcześniej Donald Trump, prezydenta już tam nie było, natomiast byli komandosi sił specjalnych z długą bronią. Chwilę później z sali byli wyprowadzani członkowie administracji Trumpa. Było ich w tej sali bardzo wielu – komentował Wałkuski.
Korespondent Polskiego Radia na miejscu zapytał Bogdana Klicha, co czuł, gdy doszło do zamachu. – To samo, co w Afganistanie (Klich był ministrem obrony w czasie wojny w Afganistanie – red.). Jeżeli strzelają, to odruch jest taki sam. Wydaje mi się, że padło kilka strzałów. Wszyscy padliśmy na ziemię, zgodnie z instrukcjami. Niektórzy schowali się pod stoliki, dlatego nie zarejestrowaliśmy tego, co się stało na scenie. Teraz wszystkie drzwi są zamknięte, prawdopodobnie dla naszego bezpieczeństwa – mówił.
Była to pierwsza obecność Trumpa na tym wydarzeniu w roli urzędującego prezydenta.
Washington Hilton to ten sam hotel, pod którym w 1981 r. w zamachu został ciężko ranny prezydent Ronald Reagan.