W Lidze Konferencji, trzecich co do ważności rozgrywkach klubowych UEFA, polskie zespoły od kilku sezonów czują się prawie jak u siebie. Po premierowym ćwierćfinale Lecha Poznań wiosną 2023 r., ten sam szczebel rok temu osiągnęły Legia Warszawa i Jagiellonia Białystok. A w tym sezonie polska Ekstraklasa jako pierwsza w historii wprowadziła do fazy zasadniczej Ligi Konferencji aż czterech przedstawicieli. Legia do wiosennych gier nie przeszła, Jagiellonia odpadła dwa tygodnie temu po heroicznym boju z Fiorentiną, a na placu boju, w 1/8 finału, został Lech i Raków Częstochowa.

Czytaj więcej

Ekstraklasa czekała na taki przełom w Europie. Nie wolno tego zepsuć

Co Szachtar Donieck robi w Lidze Konferencji?

Dla odmiany, rywal Lecha, Szachtar Donieck, w Lidze Konferencji musi się czuć nieswojo. Mówimy bowiem o klubie, który w XXI wieku jest niemal stałym bywalcem Ligi Mistrzów, z której – co najwyżej – spadał do Pucharu UEFA (wygrał go w 2009 r.) i Ligi Europy. Jeszcze jesienią 2020 r. Ukraińcy wygrywali dwa razy z Realem Madryt i remisowali z Interem Mediolan, Realowi nie dali się też pokonać w Warszawie dwa lata później, pokonali też Barcelonę (choć nie miało to już znaczenia dla tabeli). Poprzedni sezon był jednak dla Szachtara sporym rozczarowaniem: w "nowej" Lidze Mistrzów przegrali aż sześć z ośmiu spotkań, a na domiar złego w lidze ukraińskiej zajęli dopiero trzecie miejsce, najgorsze od lat. Z eliminacji Ligi Europy odpadli po rzutach karnych, przyszło więc im grać w Lidze Konferencji. W niej przegrali – o ironio – tylko z Legią, ale też pozostali rywale (m.in. z Malty, Islandii i Irlandii) nie byli z najwyższej półki.

Schemat kadry Szachtara od lat jest podobny: oprócz reprezentantów Ukrainy tworzą ją młodzi brazylijscy atakujący. Sprowadzony z Fluminense napastnik Kaua Elias ma 19 lat i jest wyceniany na 15 mln euro. Choć wychowankowie Lecha regularnie odchodzą na Zachód, do podobnej wyceny jeszcze nie dobrnęli.

Liga Konferencji. Lech nie dał rady Brazylijczykom z Szachtara

Nie znaczy to, że Lech w rywalizacji z Szachtarem stał na straconej pozycji, choć oczywiście nie był nazywany faworytem. Pierwsze minuty spotkania w Poznaniu zwiastowały nawet wyrównany mecz. Gdyby portugalski obrońca Joel Pereira, gdy był sam przed ukraińskim bramkarzem (w jedenastce Szachtara było czterech Ukraińców i siedmiu Brazylijczyków), zdecydował się na strzał zamiast niepotrzebnie podawać piłkę, szybko byłoby 1:0 dla Lecha. Pewność siebie Portugalczyka została jednak ostatnio podkopana (tydzień temu zmarnował rzut karny i Lech odpadł z Pucharu Polski) i najwyraźniej nie doszedł jeszcze do siebie. Potem Portugalczyk oddał jeszcze strzał z dogodnej pozycji, ale jego siła i precyzja były dalekie.

Czytaj więcej

Polski trener Dynama: Zawsze po powrocie z centrum Kijowa mam mieszane uczucia

Szachtar wziął się do roboty po ok. 20 minutach i pod bramką Bartosza Mrozka zrobiło się groźnie. Gdy strzelał Kaua Elias (w czasie, gdy kibice Lecha na trybunach robili tzw. Poznań) – to było pierwsze ostrzeżenie. Drugiego już nie było – w 36. minucie wprowadzony chwilę wcześniej Marlon Gomes (zmienił proporcje w składzie na 8:3 dla Brazylii) uciekł obronie i pokonał Mrozka. Latynosi w barwach Szachtara byli dla poznaniaków za szybcy i za dobrzy technicznie. Drugiego gola, tuż po przerwie, strzelił Newerton. Atmosfera wśród poznańskich kibiców zrobiła się pogrzebowa, za to w sektorze ukraińskich fanów humory były szampańskie jak na Barbórkę. W sumie mecz w Poznaniu oglądało ok. 36,3 tys. kibiców.

Poznaniacy nie zepsuli swojej passy meczów w europejskich pucharach ze strzelonym golem i wcisnęli kontaktowego gola za sprawą kapitana Mikaela Ishaka (passa ma już więc 24 mecze). Do remisu było to jednak za mało, na dodatek w 85. minucie wynik na 1:3 ustalił strzałem przewrotką Isaque Silva. Rewanż Szachtar – Lech za tydzień, 19 marca na stadionie Wisły w Krakowie, gdzie klub z Doniecka gra swoje mecze Ligi Konferencji w tym sezonie.

Lech Poznań – Szachtar Donieck 1:3 (0:1)

Gole:

0:1 Marlon Gomes (36. minuta)

0:2 Newerton (48. minuta)

1:2 Mikael Ishak (70. minuta)

1:3 Isaque Silva (85. minuta)

Fiorentina – Raków 2:1 mimo prowadzenia

W późniejszym meczu Raków Częstochowa przegrał 1:2 z Fiorentiną. Polski zespół prowadził po golu Brunesa, gospodarze wyrównali już w następnej akcji po strzale Chera Ndoura, a wynik na 2:1 ustalił po rzucie karnym w trzeciej minucie doliczonego czasu gry Islandczyk Albert Gudmundsson. Rewanż za tydzień w Polsce.