„Tych wszystkich rzeczy, przeze mnie nakazanych, pilnie będziesz przestrzegał, by je wykonać: niczego nie dodasz i niczego nie ujmiesz” (Pwt 13,1), czyli o tajemnicy.
Papieski krzyż stanął w ogniu. Pożar wybuchł na Mokotowie w Wielki Piątek, około godziny 15:00. Czy był to tylko zbieg okoliczności, czy też znak? Zbieżność dat wydaje się znamienna – krzyż zapłonął w samym środku Triduum Paschalnego, gdy Kościół wspomina śmierć Chrystusa. Dzień wcześniej przypadała 21. rocznica śmierci Karola Wojtyły – świętego Jana Pawła II, który w 1979 r. pod tym krzyżem wypowiedział pamiętne słowa: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi! Tej ziemi!”. Jednocześnie od ponad dwóch tygodni trwa najbardziej medialny ze sporów teologicznych ostatnich dekad, wywołany listem Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Wielkiej. Autorom listu zarzucono m.in. rozmywanie nauczania Kościoła poprzez wskazywanie istnienia równoległej drogi zbawienia dla Żydów – bez Chrystusa. Temperatura tego sporu jest tak wysoka, że w zasadzie nie może dziwić, iż papieski krzyż zapłonął.